Terapia zajęciowa, dogoterapia i joga śmiechu

Kiedy praca daje siłę, a nie ją odbiera: dogoterapia i joga śmiechu Zajęcia w szkole na terapeutę zajęciowego robią się coraz bardziej fascynujące i nabierają tempa. Na początku września, razem z moim psem Saviem, dostaliśmy się na praktyki z dogoterapii. Ostatnio nauczyłam się również, jak poprawnie prowadzić wywiad terapeutyczny, na czym polega uważna obserwacja i …

Kiedy praca daje siłę, a nie ją odbiera: dogoterapia i joga śmiechu

Zajęcia w szkole na terapeutę zajęciowego robią się coraz bardziej fascynujące i nabierają tempa. Na początku września, razem z moim psem Saviem, dostaliśmy się na praktyki z dogoterapii. Ostatnio nauczyłam się również, jak poprawnie prowadzić wywiad terapeutyczny, na czym polega uważna obserwacja i jak prawidłowo stawiać diagnozę. To twarda wiedza, która daje solidne fundamenty do pracy z drugim człowiekiem.

Praktyka w terenie: wsparcie seniorów

Od piątego października wchodzę w działania praktyczne. Zaczynamy zajęcia z prowadzenia terapii zajęciowej w jednym z warszawskich Domów Pomocy Społecznej. Będziemy tam uczyć się bezpośredniej pracy z potrzebującymi seniorami o najróżniejszych potrzebach. To niesamowite uczucie, kiedy znajdujesz w życiu zajęcie, które daje tyle radości i głębokie poczucie sensu, że to, co robisz, ma realny wpływ na rzeczywistość.

Energia życiowa i słuchanie organizmu

Odkrycie odpowiedniej ścieżki zawodowej to ogromny przywilej, co wyraźnie widać po moim codziennym poziomie energii. Po nauce i praktykach nie wracam do domu ekstremalnie wyczerpana. Mam mnóstwo sił na moje pasje, mogę spędzić czas z psami, narzeczonym, albo po prostu leżeć cały dzień brzuchem do góry i oglądać filmy. Najlepsze jest to, że mam realny wybór, a zmęczenie nie odbiera mi chęci do działania. Zawsze powtarzam: im bardziej nam się nie chce, tym bardziej powinniśmy się ruszyć. Brak energii to nic innego jak sygnał od organizmu, że coś jest nie tak i warto przełamać ten schemat. 

Joga śmiechu i naukowe wyjaśnienie uśmiechu do sera

Taki zapas sił pozwolił mi spędzić wspaniałą sobotę. Zabrałam przyjaciółkę na festiwal światła i dźwięku, gdzie poprosiłam ją o bycie moją druhną na ślubie. Wzięłyśmy też udział w sesji jogi śmiechu, którą poprowadziła Karin Lesiak. Sama praktyka była świetna, ale dowiedziałam się tam niesamowitej ciekawostki. Okazuje się, że w serze znajduje się tryptofan. To aminokwas, którego nasz organizm nie produkuje samodzielnie, a musimy dostarczać go z pożywienia. Tryptofan bierze bezpośredni udział w produkcji serotoniny. Słynne powiedzenie o śmianiu się jak głupi do sera zyskuje w ten sposób mocne, biologiczne uzasadnienie. Wcześniej kojarzyłam te słowa z kulturą słowiańską i negatywnym wydźwiękiem, ale jak widać, nauka potrafi dopisać do tego zupełnie nową historię ;).

Natalia Woźniak

Natalia Woźniak