Jak przetrwać intensywny czas

Suknia ślubna została oficjalnie wybrana. Przygotowania do ślubu, organizacja wielkiego wyjazdu na Sri Lankę i zaliczanie całego semestru w szkole z terapii zajęciowej idą jak burza, a ja pędzę razem z nimi. Z jednej strony to świetne uczucie, bo widać konkrety i czuć, że sprawy idą mocno do przodu. Z drugiej jednak, przy tak potężnym …

Suknia ślubna została oficjalnie wybrana. Przygotowania do ślubu, organizacja wielkiego wyjazdu na Sri Lankę i zaliczanie całego semestru w szkole z terapii zajęciowej idą jak burza, a ja pędzę razem z nimi. Z jednej strony to świetne uczucie, bo widać konkrety i czuć, że sprawy idą mocno do przodu. Z drugiej jednak, przy tak potężnym natłoku obowiązków, bardzo łatwo zgubić zdrowy rozsądek i zapomnieć o samym sobie.

Kiedy stres i zadania przejmują kontrolę

Od dłuższego czasu mam taki zapiernicz, że zwyczajnie brakuje godzin w dobie. Kiedy mocno wkręcam się w zadania i planowanie, łatwo tracę hamulce. Wjeżdża twardy stres i pojawiają się natrętne myśli, czy na pewno ze wszystkim zdążę i co się stanie, jeśli po drodze jakiś element układanki zawiedzie. W takich momentach muszę dosłownie zmuszać się do pamiętania o absolutnych podstawach fizjologii. Zjedzenie normalnego posiłku czy wypicie odpowiedniej ilości wody schodzi na dalszy plan, a zatrzymanie się w tym pędzie bywa najtrudniejszym wyzwaniem całego dnia.

Trening relaksacyjny zamiast telefonu

Żeby to wszystko udźwignąć i całkowicie nie przepalić styków, zaczęłam szukać sprawdzonych rozwiązań dla przebodźcowanego układu nerwowego. Obecnie każdego wieczoru testuję przed snem trening relaksacyjny Jacobsona oraz trening autogenny Schultza. Szczerze mówiąc, na tym początkowym etapie jeszcze nie potrafię ocenić, czy dają one spektakularne efekty, ale staram się z żelazną konsekwencją trzymać nowego nawyku.

Mój główny cel jest bardzo prosty. Chcę położyć się wieczorem spać, zamiast bezmyślnie przewijać treści na telefonie. Zależy mi na tym, aby nie męczyć oczu, mózgu i całego organizmu światłem ekranu, po to tylko, żeby następnego dnia obudzić się z jeszcze większym brakiem sił. Wymaga to dużej dyscypliny, ale odcięcie się od cyfrowego świata przed snem to obecnie jedyny skuteczny ratunek dla przeciążonej głowy.

Natalia Woźniak

Natalia Woźniak