Deficyt radości i blokady emocjonalne – Joga Śmiechu Natalia Woźniak 

Chemiczny głód radości: Dlaczego mrozimy się na śmiech?  Współczesne społeczeństwo cierpi na specyficzny rodzaj niedożywienia, który roboczo nazywam „anoreksją radości”. Aby nasz układ nerwowy i hormonalny działały poprawnie, potrzebujemy minimum 15 minut dobrowolnego śmiechu dziennie. Tymczasem statystyki są bezlitosne – większość z nas nie poświęca na to nawet kilku minut. Śmiech pełni w naszym organizmie …

Chemiczny głód radości: Dlaczego mrozimy się na śmiech? 

Współczesne społeczeństwo cierpi na specyficzny rodzaj niedożywienia, który roboczo nazywam „anoreksją radości”. Aby nasz układ nerwowy i hormonalny działały poprawnie, potrzebujemy minimum 15 minut dobrowolnego śmiechu dziennie. Tymczasem statystyki są bezlitosne – większość z nas nie poświęca na to nawet kilku minut. Śmiech pełni w naszym organizmie tę samą funkcję regulacyjną co płacz, a według wielu badaczy, robi to znacznie efektywniej. Mimo to, stykając się z Jogą Śmiechu, wielu ludzi odczuwa paraliżujący dyskomfort. To „zamrożenie” nie jest przypadkowe – to wynik lat funkcjonowania w kulturze, która ponad wszystko stawia powagę, hierarchiczność i emocjonalny gorset.

Mechanizm blokady: Śmiech a zaburzenia odżywiania

Jako przyszła terapeutka dostrzegam przerażające podobieństwo między blokowaniem śmiechu a mechanizmami znanymi z wielu innych zaburzeń w tym zaburzeń odżywiania. W obu przypadkach mamy do czynienia z odmawianiem organizmowi paliwa niezbędnego do przetrwania. Różnica polega na widoczności efektów. Kiedy przestajemy jeść, waga spada drastycznie i otoczenie szybko dostrzega problem. W przypadku „głodzenia się” z radości, destrukcja następuje wewnątrz. Pierwsze padają przekaźniki w synapsach: drastycznie spada poziom serotoninydopaminy oraz oksytocyny, a ich miejsce zajmuje przewlekły kortyzol. To powolna erozja psychiki, która w naszej kulturze jest bagatelizowana pod płaszczem „profesjonalizmu”.

Kulturowy paraliż i zła sława uśmiechu

Dlaczego otworzenie się na naturalny odruch, jakim jest uśmiech, jest dla nas tak trudne? Ponieważ w Polsce śmiech wciąż jest osławiony złą sławą. Kojarzy się go z głupotą, brakiem powagi lub naiwnością. To sprawia, że osoby stykające się z terapeutycznym śmiechem czują się niekomfortowo, jakby robiły coś zakazanego. Ten kulturowy paraliż sprawia, że uznajemy radość za coś „głupiego” tylko dlatego, że nie pasuje do naszego sztywnego wizerunku. Tymczasem odcięcie od dziecięcej, naturalnej kreatywności to prosta droga do wypalenia, stanów lękowych i somatyzacji stresu w ciele.

Bądź dla siebie delikatny – wybierz radości

Moim zadaniem jako terapeutki jest przeprowadzenie Cię przez ten dyskomfort do miejsca, w którym Twój organizm znów zacznie produkować własne „leki”. Joga śmiechu to nie opowiadanie dowcipów, to precyzyjny bio-hacking, który przywraca naturalne ustawienia fabryczne Twojego mózgu. Zachęcam Cię: bądź dla swojego organizmu bardziej delikatny. Pozwól sobie na odrobinę tej „zakazanej” radości. Twoje ciało potrzebuje jej tak samo jak tlenu czy jedzenia. Indywidualne sesje masażu dźwiękiem, biorezonans kamertonowy oraz grupowa joga śmiechu to narzędzia, które pomogą Ci rozpuścić te wieloletnie mrozy. Zapraszam do kontaktu – czas nakarmić Twój system nerwowy tym, co najlepsze.

Natalia Woźniak

Natalia Woźniak